Kiedy mówimy tak na powiedzenie dziecku: NIE


Tylko wtedy możemy mówić szczerze TAK do innych i do siebie, kiedy jesteśmy w stanie także szczerze powiedzieć NIE.

Jak często mówisz TAK swojemu dziecku? W jakich zazwyczaj sytuacjach się zgadzasz? Czy Twoje wypowiadane TAK jest zawsze w zgodzie z tym, co czujesz i myślisz? Czy może trudno Ci odmówić i zamiast TAK stanowczo powiedzieć: NIE, bo nie masz siły albo ochoty na zmierzenie się z reakcją dziecka? A może obawiasz się, że stracisz w jego oczach jako dobry rodzic, kiedy usłyszy ono Twoje NIE?


Dlaczego tak istotne jest, szczególnie w relacji rodzic-dziecko, odważne mówienie NIE?

Choćby dlatego, że tracimy własną autentyczność, chowając swoje prawdziwe rodzicielskie ja za maską. Zbyt często - jak zaznacza Jesper Juul w swojej książce NIE z miłości - odwagę w mówieniu NIE zastępujemy negowaniem, zaprzeczaniem, ironią, sarkazmem, pretensjami, a nawet ośmieszaniem, wyszydzaniem czy wytykaniem błędów lub wad. A stąd już krok od zerwania więzi i utraty szansy na zdrowe relacje z dziećmi.


Dlaczego zatem tak często boimy się mówić NIE?

Zazwyczaj po prostu nie chcemy, by inni - szczególnie, ci, na którym nam bardzo zależy - dostrzegli w nas słabości, niepewność, niedoskonałość itp. W tej walce o idealny wizerunek doskonałego dorosłego zbyt często za późno uświadamiamy sobie, ile straciliśmy na uciekaniu od NIE w relacji z naszymi dziećmi. Wydawałoby się, że bezpowrotnie, bo wszak czasu nie możemy cofnąć, ale nie zapominajmy, że jednak tu i teraz jesteśmy w stanie świadomie odbudować to, co kiedyś nieświadomie zaniedbaliśmy.


Kiedy mówimy dzieciom NIE, sami sobie mówimy TAK.

To jest takie NIE, które broni własnych granic, szanując granice innych. Jeśli nasze NIE wypływa z dobrej woli, to z pełną świadomością stajemy się dla dzieci wzorem do naśladowania. A takich wzorów do naśladowania dzieci potrzebują na każdym kroku, by prawidłowo rozwijać się psychicznie, fizycznie i społecznie, by świat, w którym wzrastają, dawał im poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji.


Dlaczego odmawianie dzieciom jest sztuką?

Wg Juula na to, że mówienie dziecku NIE uznajemy jako cenną umiejętność, a nawet sztukę, wpływa kilka czynników. Zastanów się, czy któryś z opisanych jest Ci bliski, czy w którymś się odnajdujesz. Jeśli zrozumiesz, gdzie leży problem, łatwiej Ci będzie go rozwiązać.

  • Rodzice od zawsze mieli problem z odmawianiem.

Dzieci zatem słyszały NIE albo za często, albo za rzadko. Był okres, kiedy czasem to NIE było nawet bez uzasadnienia (NIE, bo nie!), a czasem przybierało formę TAK, mimo że rodzice woleliby jednak powiedzieć NIE. Dziś w świecie przepełnionym dobrami materialnymi wypowiadanie NIE niektórym ludziom wydaje się nonsensem. Ot, choćby wpadająca do głowy taka myśl: Czy mogę odmówić dziecku kupna zabawki, jaką właśnie zobaczyło, jeśli mam przecież pieniądze, a dziecko tak ładnie prosi, choć nie uważam, by kolejna zabawka była mu potrzebna?

  • Rodzice boją się używać NIE.

Czasem rodzicom wydaje się, że ich odmowa zniszczy dobre relacje w rodzinie. Tymczasem to właśnie nieszczere, nieprzekonujące i obronne TAK, po które sięgają rodzice, powoduje zepsucie tych relacji.

  • Odmowa wiąże się z wzięciem odpowiedzialności za swoje życie.

Często również obawiamy się jako rodzice, że wypowiedziane NIE, które chroni nasze granice, stanie się źródłem problemów, konfliktów, zranienia innych czy utraty w ich oczach pozytywnego wizerunku naszej osoby, więc dochodzimy do przekonania, że jednak lepiej powiedzieć TAK. A gdyby poszło coś nie tak, jak trzeba, to łatwo przecież wówczas zrzucić winę na innych. Jak często słyszysz Ty albo Twoje dziecko taki komunikat: "Przecież ja nie chciałem się zgodzić, ale skoro się upierałeś, to przytaknąłem, więc to twoja wina, nie moja."?

  • Wypowiedzenie słowa NIE wiąże się nie tylko z troską o własne potrzeby, ale również z dobrym przywództwem w rodzinie.

To, co charakteryzuje dobre przywództwo w rodzinie, to poczucie bezpieczeństwa i szacunek. Takie przywództwo stanowi związek uwzględniający godność każdego członka rodziny - zarówno rodziców, jak i dziecka! - nie zaś określający wyłącznie prawa i obowiązki każdej ze stron.

  • Oswajanie dziecka z odmową wymaga czasu.

Zrozumienie i akceptowanie przez dziecko rodzicielskiego NIE to długotrwały proces, wymagający często od rodziców cierpliwości, stałości, wysyłania jednoznacznych sygnałów i jasnych komunikatów, które niejednokrotnie trzeba powtarzać z miłością i szacunkiem.

  • NIE to informacja zwrotna o granicach i wartościach dorosłych.

Jeśli dziecko ma się nauczyć granic swoich i innych, a także je szanować, jeśli ma mieć system wartości i szanować wartości wyznawane przez innych, tym bardziej ma potrzebę doświadczenia takiego przekazu rodziców, który oparty jest na osobistych przekonaniach dorosłych i na szczerości.

  • Odmowa wymaga synchronii tego, co mówimy, z tym, co stanowi o naszej indywidualności.

Efektem tej jedności i spójności jest odczuwanie - zarówno przez dziecko, jak i dorosłych - szacunku, przekonanie o byciu rozumianym przez innych, a także zminimalizowanie konfliktów i frustracji.

  • NIE wymaga odróżnienia potrzeb od chęci, mądrego wyznaczenia granicy między tym, na co dziecko ma ochotę, a tym, czego tak naprawdę potrzebuje.

Warunkiem prawidłowego rozwoju psychofizycznego dziecka jest zaspokojenie nie tylko jego potrzeb fizjologicznych, takich jak odżywanie, ubranie, sen, ale również zaspokojenie potrzeby bliskości i bezpieczeństwa, a te zapewnić mogą tylko rodzice. Niespełnienie chęci dziecka wiązać się może jedynie z chwilową jego niechęcią, natomiast niezaspokojenie potrzeb - z nieprawidłowym jego funkcjonowaniem.

  • Odmowa wiąże się z przewidywaniem negatywnych skutków rozpieszczania i postawy roszczeniowej.

Zaspokojenia potrzeb dziecka nigdy nie będzie w nadmiarze, natomiast dawanie tego, co dziecku niepotrzebne, prowadzi do braku u niego zaakceptowania słowa NIE. Zatem im częściej dziecko ma spełniane zachcianki, tym bardziej staje się roszczeniowe. Im bardziej staje się roszczeniowe, tym trudniej rodzicom odmawiać spełnienia jego zachcianek. I tak, jako rodzice unikający NIE, wpadamy w błędne koło.

  • Odrzucenie NIE, kiedy rodzic chce spełnić pragnienia dziecka, wymaga od dorosłego wglądu we własne intencje.

Jeśli wypowiedziane TAK dla dziecka nie jest kupowaniem jego miłości (Zgodzę się, bo wtedy będzie mnie wtedy bardziej kochało...), ucieczką przed konfliktem (Zgodzę się, żeby się ze mną nie kłóciło...) lub rezygnacją z własnych potrzeb czy naruszeniem swoich granic (Ja się nie liczę, ważne, by ono było szczęśliwe, dlatego się zgodzę na to, co chce...), przyjemność z mówienia NIE odniosą obie strony: i rodzic, i dziecko.


Miłość (…) jest dawaniem dziecku tego, czego ono naprawdę potrzebuje, żeby mogło prowadzić szczęśliwe życie. Dlatego słowo NIE, które często kosztuje rodziców wiele wysiłku, jest niejednokrotnie najlepszą odpowiedzią – i niesie w sobie najwięcej miłości.


Czy są sytuacje, w których należy mówić NIE?

Tę decyzję należy pozostawić rodzicom, bowiem to na nich spoczywa odpowiedzialność i za siebie, i za dziecko. To rodzice sami muszą określić, kiedy chcą i kiedy mogą odmówić. Z pewnością takiego wyboru nie mają, jeśli w grę wchodzą podstawowe potrzeby dziecka, takie jak odżywianie, sen, ubiór, bezpieczeństwo, bliskość, pewność. W pozostałych sytuacjach, by uniknąć nieporozumień, można wg Juula rozważyć pewne warunki.

  • Rodzic ma prawo przemyśleć NIE.

Rodzic wcale nie musi podejmować decyzji od razu, a nawet byłoby wskazane, by wejrzał w siebie, w swoje przekonania i uwzględnił granice własne i dziecka, zanim podejmie decyzję.

  • Kiedy w grę wchodzą oczywiste dla rodziców wartości czy normy, rodzice często wypowiadają NIE spontanicznie i mają prawo, by nie tłumaczyć się dzieciom z takiej reakcji.

Co więcej, cenne dla dziecka będzie nieudawane stwierdzenie rodzica, że jego NIE jest nieracjonalne i on sam nie potrafi go uzasadnić rozumnie – tak właśnie przejawia się szczerość rodzica wobec dziecka, któremu w ten sposób rodzic okazuje szacunek.


  • Rodzic ma prawo zmienić swoją decyzję, jak i pozostać przy niej, kiedy daje prawo dziecku do negocjacji.

Należy pamiętać, że bez względu na efekt rozmów (sukces bądź porażka oczekiwań dziecka) to, co cenne, pozostaje: jakość dialogu, który wzmacnia relacje w rodzinie. W ten sposób każdy w tej sytuacji wychodzi zwycięsko, nawet jeśli jedna ze stron usłyszała NIE.

  • Zarówno TAK, jak i NIE, nie mogą istnieć bez siebie, tzn. rodzic ma prawo wyboru.

Jeśli rodzic nie korzysta ze swojego prawa wyboru, to mówi TAK bez przekonania, kłamie lub wycofuje się, a żadna z tych opcji nie jest dobra. Szanowanie godności każdego członka rodziny, bez względu na to, czy mamy sytuację otwartej konfrontacji, czy też walki, jest gwarantem silnej wspólnoty.

  • Niektórzy rodzice mają dzieci z wyraźnym rysem autonomii.

Nie oznacza to jednak, że potrzeba bliskości i bezpieczeństwa takich mocno niezależnych dzieci jest mniejsza, dlatego tym bardziej sytuacja odmowy wymaga od rodziców pełnej akceptacji natury dziecka.


  • Rodzice nastolatków to sparingpartnerzy, którzy powinni zapewnić maksymalny opór, by dziecko mogło bezpiecznie przejść okres adolescencji.

Ten rodzinny sparing to szanowanie wolności dziecka i uczenie je odpowiedzialności, to próba wzajemnego zaufania i utrzymania kontaktu, to czas wytrwałych i długich rozmów. I nawet jeśli rodzice nie widzą od razu efektów tych trudnych często rozmów, to istotne jest, żeby można było sobie spojrzeć w oczy.

Warto wspomnieć jeszcze o trzech kwestiach.

Po pierwsze, widoczna jest istotna różnica w odmawianiu pod względem płci: łatwość odmawiania wyraźnie obserwuje się u mężczyzn, z kolei trudności z odmową występują głównie u kobiet, szczególnie wobec małych dzieci.

Po drugie, równie ważne - jak w relacji z dzieckiem - jest przestrzeganie własnych granic w relacji z partnerem, gdyż brak odwagi w powiedzeniu NIE prowadzi do rozpadu relacji w wyniku frustracji, niedocenienia czy też poczucia bycia wykorzystywanym.

I wreszcie ostatnią kwestią jest uznanie prawa dziecka do NIE. Przyjęcie odmowy dziecka przez rodzica nie oznacza ulegania mu, a jedynie stanowi oznakę poważnego traktowania dziecka, akceptowania jego potrzeb i uznania jego prawa do bycia autonomicznym człowiekiem.


Porzuć zatem obawy i znajdź w sobie odwagę, by uczyć dziecko nie tylko przyjmowania Twojego TAK, ale również akceptacji Twojego NIE. Tego NIE wypływającego z miłości...



Kinga Maciaszczyk

psycholog, psychoterapeuta



19 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie