Jak pomóc dziecku, kiedy zmaga się ono z doświadczeniem śmierci bliskiej osoby?

Zaktualizowano: 10 gru 2021


Jedyną pewną rzeczą w życiu jest śmierć, a jedyną pewną rzeczą w śmierci jest jej wstrząsająca nieprzewidywalność. (Brian Patrick Herbert)

Śmierć dlatego, że jest nam nieznana z osobistego przeżycia, choć przecież z nią obcujemy, wzbudza często lęk. I to nie tylko u dorosłych, którzy w większości znaleźli sposoby na maskowanie jego obecności, ale również i u dzieci. Albowiem dzieci około 3 roku życia zauważają w otaczającym ich świecie oznaki śmierci: nietrwałość i przemijalność, choć jeszcze te odkrycia nie budzą w nich lęku, bardziej zaciekawienie czy zdziwienie.

Najczęściej z lękiem przed śmiercią dzieci mierzą się w wieku 6-7 lat. Wówczas dość często bezpośrednio doświadczają obecności śmierci, a to w odejściu ukochanych zwierzątek, a to w odejściu tych, którzy w ich świecie byli od zawsze i mieli w nim na zawsze pozostać - ich dziadków.

Czasem się zdarza, że muszą zmierzyć się z doświadczeniem śmierci jednego z rodziców bądź rodzeństwa. Innym razem rówieśnika. Są to jednak sytuacje dość rzadkie i nie tak naturalne, kiedy odchodzą dziadkowie. Ale nie oznacza to, że śmierć dziadka czy babci, zgodna z naturą czasu, jest lżej przeżywana przez dzieci. Wręcz przeciwnie.

To pierwsze obcowanie ze śmiercią ma ogromny wpływ na to, jak dziecko w przyszłości, w obliczu sytuacji traumatycznych, będzie sobie radzić: czy znajdzie w sobie siłę i odwagę, by zmierzyć się z trudnościami, czy może zepchnie do niepamięci bolesne doświadczenie i nałoży maskę obojętności, bo takiego rozwiązania nauczyło się w dzieciństwie.


I mimo że wiemy jako dorośli, iż śmierć jest jedyną pewną rzeczą w życiu, to nie znaczy, że jesteśmy pogodzeni z tą myślą i samą śmierć łatwo akceptujemy. Choć w tej sytuacji brzmi to absurdalnie, bo nie od nas ona przecież zależy (oczywiście z małym wyjątkiem, kiedy to człowiek sam podejmuje decyzję o odejściu). W dodatku przyjmujemy czasem takie strategie, które mają ochronić nas przed lękiem w myśl zasady: jeśli o czymś nie mówimy, to to po prostu nie istnieje.


Trudności przeżywamy wtedy, kiedy nasze kilkuletnie dzieci doświadczają śmierci. Wtedy szukają u nas pomocy. I wówczas możemy mieć w głowie spory dylemat...

  • Rozmawiać o śmierci czy temat przemilczeć, by jeszcze bardziej nie ranić?

  • Zaakceptować ból dziecka czy zbagatelizować jego pytania, bo może wtedy samo jakoś samo przejdzie?

  • Przyznać, że przed śmiercią nie uciekniemy, czy odsunąć tę myśl, by nie przytłoczyła jeszcze bardziej?

Jednym słowem: Co ja, rodzic, mam robić?

Dzieci, jak i dorośli, wymagają zaspokojenia swoich potrzeb, szczególnie tych podstawowych. Potrzebują bezpieczeństwa, miłości i akceptacji. Jeśli dziecko szuka u Ciebie wsparcia, to czuje się przy Tobie bezpiecznie. Teraz Twoja kolej, by zaufanie, którym Cię obdarzyło, wzmocnić, a nie zawieść.

Ale jak to zrobić?

Masz dwie sprawdzone drogi: miłość i akceptację. I jeszcze dwa narzędzia: dwoje uszu. I serce. Czasem dorosłych przeraża zaakceptowanie trudności dziecka, niby oczywistego faktu, że ono ma wciąż jeszcze prawo z czymś sobie nie radzić (tak naprawdę to prawo posiadamy do końca życia, nawet wtedy, kiedy jesteśmy już dojrzali czy mamy srebrne pasma włosów). Czasem mają kłopot, by z odwagą nazwać po imieniu i problem, z jakim się mierzy dziecko, i emocje, jakie mu towarzyszą, by przyjąć je bezwarunkowo. Ale miłość do dziecka pozwoli Ci znaleźć w sobie to, czego potrzebujesz, by Twoje dziecko właśnie przy Tobie mogło zrozumieć siebie i oswoić swoje lęki.

Aby to osiągnąć, wystarczą 3 proste kroki:

1. Bądź przy dziecku - niech poczuje, że cały jesteś tu i teraz wyłącznie dla niego, z Twoją uważnością, uwagą, skupieniem i troską.
2. Słuchaj uważnie, dając czas i przestrzeń dziecku na jego pytania, wątpliwości i emocje - przyjmij i zaakceptuj to, co mówi, jednocześnie uszanuj milczenie, bo już sama Twoja obecność już jest lekarstwem na całe zło.
3. Nazwij to, co dziecko czuje i z czym się zmaga - już samo określenie emocji i problemu pozwoli dziecku utwierdzić się w przekonaniu, że to, co ono czuje, jest ok, a w efekcie przywróci mu wiarę w siebie i doda odwagi, by poszukać rozwiązania problemu.


A co zrobić, kiedy dziecko ma trudności z wyrażeniem tego, z czym się zmaga?

Z własnego doświadczenia polecam wspólne czytanie, ale… nietypowych i wyjątkowych książek!

Takich, w których bardzo mało słów, za to dużo przestrzeni na indywidualne przeżywanie dzięki wykorzystaniu… piktogramów! Zarówno z młodszym, jak i ze starszym dzieckiem warto sięgnąć po książkę obrazkową. Niebo B. Gilberta utuli żal również dorosłych, bo czasem i w nich niezaopiekowane jest ich wewnętrzne dziecko.


Bruno Gibert Niebo - w czym tkwi kojąca moc tej niewielkiej książki?


To opowieść małego chłopca, który doświadcza straty dziadka i zadaje pytania znane ludzkości od pradawnych wieków:

  • Gdzie dziadek poszedł?

  • Jak tam w tym w niebie jest?

  • Czy o mnie pamięta?

Każde zdanie w tej książce - krótkie, jedno na stronę - wzbogacone jest znakiem graficznym, które otwiera na bogactwo treści i mnogość skojarzeń.

To, co zachwyca, to powszechność tych symboli, wśród których są znaki drogowe, infografiki, symbole umieszczane na metkach ubrań, oznaczenia graficzne, zwykłe rysunki i schematy, które otaczają nas na co dzień.

To prosta grafika, która skrywa to wszystko, co trudno dziecku wypowiedzieć.

Czas spędzony z dzieckiem na czytaniu tej graficznej opowieści z pewnością ma moc terapeutyczną.


Dlaczego?
  • Bo nazywa po imieniu problem: śmierć.

  • Bo przywołuje dobre wspomnienia, które pozostaną na zawsze w pamięci.

  • Bo pomaga wyrazić żal po odejściu ukochanej osoby i niesprawiedliwość nieprzewidywalnej śmierci.

  • Bo wyraża akceptowaną wątpliwości, czy w niebie na pewno jest tak fajnie, jak mówią, i czy na pewno wszyscy tam trafiają, bez względu na wiek, pochodzenie, religię, płeć etc.

Po prostu ta historia pokazuje, że śmierć jest czymś naturalnym, co nam towarzyszy jak codzienne proste znaki. Bo sama jest takim znakiem, który znamy, choć czasem nie zauważamy, ale potrafimy zrozumieć i odczytać jego sens, jeśli z odwagą i uważnością się na nim skoncentrujemy. To też taki znak, który skrywa wiele znaczeń - dokładnie tyle, ile jest ludzi. Bo każdy przeżywa na swój sposób doświadczenie śmierci i chce, by inni to jego przeżywanie dostrzegli i uznali za prawdziwe i naturalne.


Ćwiczenie terapeutyczne


Warto zaproponować dziecku narysowanie jego własnej historii. Proste symbole pozwolą mu wyrazić to, co go boli, z czym trudno mu się pogodzić, ale też pomogą dostrzec prawdziwość słów, że nie umierają ci, którzy żyją w naszych wspomnieniach.

A rodzic, jeśli jest takie życzenie dziecka, może zapisać przy symbolach te słowa, które dziecko chciałoby tam umieścić.

A później warto zostawić dziecku decyzję, czy i jak chce się podzielić tym, co stworzyło. Zadaniem rodzica jest być, słuchać i z miłością przyjąć to, co dziecko chce mu ofiarować.


Po takiej rozmowie, lekturze czy ćwiczeniu śmierć nie jest już tak przerażająca, tak obca, ale oswojona. Co więcej, gdyby nie ona, nie docenilibyśmy tego daru, jaki mamy właśnie tu i teraz: daru życia. A stąd już tylko krok do pełniejszego przeżywania każdego wdechu i wydechu.

Teraz z pewnością lżejszego! Nawet z tęsknotą!


Bądź czujny!

Kiedy Twoja obecność i wsparcie nie wystarczają, nie czekaj i poszukaj pomocy u specjalisty. Czasem dzieci nie chcą obarczać swoim problemem rodziców, by ich bardziej nie martwić, dlatego to Ty, jako kochający rodzic pomagasz swojemu dziecku, zapewniając mu specjalistyczne wsparcie i przychodząc na spotkanie do psychologa, psychoterapeuty.


Dodatkowo warto sięgnąć po:

  • opowiadanie, które pomaga dziecku poznać sposoby radzenia sobie w trudnej sytuacji straty bliskiej osoby, autorstwa Anny Skowrońskiej pt. Bliscy są z nami, póki o nich pamiętamy [w:] “Małe charaktery” nr 3/2021, s. 21-23;

  • dedykowaną dzieciom w młodszym wieku szkolnym książkę Barbary Kosmowskiej Dziewczynka z parku, wzruszającej historii o Andzi, która zmaga się z bolesnym doświadczeniem śmierci taty, ale w końcu odnajduje pocieszenie, dzięki przyjacielowi i przyrodzie;

  • kierowaną do nastolatków powieść również autorstwa Barbary Kosmowskiej Złota rybka o trudnych doświadczeniach straty w życiu nastoletniej Alicji, która szuka na nowo sensu i życia, i śmierci;

  • film animowany z wytwórni Pixar Odlot (2009) reż. P. Cocter i B. Peterson - kiedy śmierć ukochanej żony zabiera radość życia (https://www.youtube.com/watch?v=AyYG0GGvErE, ale obecność drugiego człowieka potrafi ją na nowo przywrócić;

  • film animowany z wytwórni Disneya Król lew (1994) reż. R. Minkoff i R. Allers - kiedy rozpacz Simby po śmierci ojca (https://www.youtube.com/watch?v=_rSUk27Bako) odbiera siłę, ale ta wraca zwielokrotnia dzięki wsparciu przyjaciół.





281 wyświetleń0 komentarzy