O blokadach w komunikacji i empatycznym słuchaniu, czyli... "Chodzą słuchy, że jestem głuchy..."

Zaktualizowano: 20 sty

To takie niegdyś żartobliwe popularne powiedzonko uczniowskie zaczęło obecnie nabierać realnych kształtów. Dziś te kilka słów stanowi definicję dorosłych tworzoną przez... dzieci.


Właśnie w rozmowach z dziećmi i nastolatkami dość często słyszę, że dorośli ich po prostu nie słuchają. Słyszą, owszem, ale... nie słuchają.

A podobno to dzieci - zdaniem dorosłych, oczywiście - wpuszczają jednym uchem i wypuszczają drugim... Jeśli macie dzieci, hasło "porządek w pokoju" czy "śmieci do wyrzucenia" jest dla Was wystarczająco zrozumiałe.


A jak to jest na linii dorosły-dorosły?


Niby jesteśmy starsi, bardziej wykształceni, doświadczeni, mądrzejsi, a jednocześnie dość rzadko mamy przekonanie, że jesteśmy wysłuchani przez tego drugiego bardziej.

Co zatem takiego się dzieje, że jesteśmy wśród ludzi, którzy mają uszy, a zdaje nam się, że są głusi?

Skąd te rozbieżności między światem dorosłych i światem dzieci?

Jak to możliwe, że obie strony w zasadzie zarzucają sobie głównie to samo: słyszenie, ale nie słuchanie?

I wreszcie: co zrobić, by jedna i druga strona dialogu czuła się wysłuchana?


Thomas Gordon był jednym z pierwszych, który zwrócił uwagę na bariery komunikacyjne, czyli takie sformułowania rozmówcy, które zamykają drugiego człowieka na dialog. Co więcej, nie tylko skutecznie kończą rozmowę, ale adresata pozostawiają z przekonaniem, że jest beznadziejny, nieporadny, głupi etc.


Sami możecie się przekonać, wykonując poniższe ćwiczenie (nadaje się do pracy z uczniami również!).


Oto Jaś.

Jaś nie ma zadania domowego.

Być może nie wiedział, jak zrobić, bo nie zrozumiał.

Być może nie zdążył zrobić.

Być może zapomniał.

Być może pamiętał, ale wieczorem była w domu kłótnia i Jaś szybko zaszył się w swoim pokoju i poszedł spać, by uniknąć konfliktu.

Być może...


Wyobraź sobie, że jesteś Jasiem.

Jakie myśli pojawią się w Twojej głowie, kiedy słyszysz takie oto komunikaty ze strony nauczyciela, który zobaczył, że nie masz zadania domowego?

Co wtedy czujesz?




Oto 12 blokad komunikacyjnych wg Thomasa Gordona sygnalizujących brak akceptacji. Sprowadzają się one głównie do podawania propozycji gotowego rozwiązania problemu drugiej osoby, do osądu, oceny, potępienia, wykazywania błędów i niemądrego lub niewłaściwego zachowania, do próby poprawy nastoju osoby zmagającej się z problemem, odsunięcia lub zaprzeczenia istnieniu problemu, do zebrania informacji, by podać gotowe rozwiązanie, do zmiany tematu bądź ucieczki przed osobą z problemem.


Aby uniknąć stosowania barier, nie wystarczy jednak teoria. Sama znajomość klasyfikacji nie sprawi, że będziemy empatycznymi słuchaczami. W moim odczuciu warto zacząć od dwóch kroków.

Po pierwsze, włączyć ucho zewnętrzne, czyli ucho potrzeb i emocji drugiego człowieka. Usłyszeć to, co kryje się za słowami, za treścią, to, co niewyrażone wprost - emocje, uczucia, przeżycia, niezaspokojone potrzeby, oczekiwania, pragnienia, marzenia, plany, chęci.

Pytanie rzucone w progu kuchni przez dziecko, które dopiero co wróciło ze szkoły: "Która godzina?", może skrywać informację: "Jestem głodny i chciałbym już zjeść". Mama, szykująca w pośpiechu obiad, zmęczona po pracy, może z sarkazmem bądź z ironią rzucić: "Zegarka nie masz, czy co?" albo wyrazić swoją niecierpliwość z nutą gniewu i wycedzić przez zęby: "Nie zawracaj mi teraz głowy! Nie widzisz, że jestem zajęta?!". Ale może też włączyć swoje ucho zewnętrzne, ucho potrzeb, usłyszeć ukryty emocjonalny komunikat i powiedzieć: "O, rety! Zdaje się, że jesteś głodny jak wilk po tylu godzinach pracy w szkole i chcesz wiedzieć, kiedy będzie obiad". Kiedy pociecha się uśmiechnie i przytaknie, mama nie będzie tłuc garnkami, bo i jej świat się rozjaśni tym uśmiechem, a obiad będzie smakował jak nigdy wcześniej! Nawet wówczas, kiedy trzeba będzie poczekać na niego dłużej niż zwykle. Szczypta miłości potrafi bowiem zrobić cuda - kulinarne również!

Po drugie, być wiernym sobie, czyli być po prostu i aż... autentycznym. Jeśli nie wiem, co kryje się za słowami, wystarczy, że to zakomunikuję: "Zdaje się, że...", Wydaje się, że...", "Wygląda na to, że...", "Możliwe, że...", "Chyba..." etc. Ujawniona niepewność w neutralnym komunikacie (zwróć uwagę, że osoba wypowiadająca słowa nie ujawnia się jako "JA") zostawia przestrzeń dla drugiego człowieka, dając mu znak, że to on i jego świat jest ważny. Bo ja, jako słuchacz i odbiorca, ze swoją autentyczną postawą niewiedzy i ciekawości, otwieram się na świat wewnętrzny mojego rozmówcy. Tylko w ten sposób ta druga osoba jest w stanie uwierzyć mi, że naprawdę chcę poznać to, co ona czuje i przeżywa, czego pragnie i z czym ma problem. Naprawdę poznać i uwierzyć, że to, co usłyszę, jest dokładnie takie, jak mówi.


Jeśli w prostych sposób chcesz doświadczyć takiej właśnie postawy empatycznego słuchacza, sięgnij po uroczego picturebooka Cori Doerrfeld "A królik słuchał" i bądź jak... królik!

To ilustrowana opowieść o chłopcu, którego wysiłek poszedł na marne. Do zmartwionego Taylora przybiegają po kolei zwierzęta, by go poratować w problemie na swój sposób. Kurczak - jak to kurczak - zagdakał, niedźwiedź - jak to niedźwiedź - groźnie zaryczał, słoń - jak to słoń - próbował przypomnieć (wszak ma podobno dobrą pamięć), hiena - jak to hiena - wyśmiała, struś - jak to struś - tradycyjnie już schował głowę w piasek i udawał, że nic się nie stało, kangur porządkował (ma w końcu pojemną torbę), a wąż - jak to kusiciel - namawiał do odwetu. Jednak żadna z tych zwierzęcych strategii nie przyniosła ulgi chłopcu, który w końcu został sam. Zupełnie jak palec sam ze swoim problemem. A po wizycie zwierząt czuł się samotny i niezrozumiany jeszcze bardziej...

Na szczęście przykicał królik ze swoimi długimi... słuchami i po prostu był.

A później... tylko słuchał.

Wszystkiego, co chłopiec trzymał w sobie i wreszcie mógł wyrzucić, bo... był ktoś, kto tylko i aż po prostu... słuchał.

Nic więcej!

To wystarczyło, by Taylor sam znalazł rozwiązanie.

Wystarczyło być ze... słuchami.


Nie bez kozery w myśliwskiej gwarze uszy szaraka to słuchy.

Zamień zatem uszy na słuchy i... słuchaj.

I nie bądź głuchy, jak chodzą słuchy.



I jeszcze PS.

  • To książka, po którą warto sięgnąć, by Twoje dziecko nie tylko w Tobie miało empatycznego słuchacza, ale samo było takim słuchaczem dla innych.

Warto razem ją przeczytać, a później porozmawiać o tym, co się wydarzyło, np. Jak to się stało, że tyle zwierząt przybiegło na pomoc chłopcu, ale tylko jedno było prawdziwym wsparciem? Jakim zwierzęciem jestem ja-rodzic, kiedy ty, moje dziecko masz problem? Jakim chciałbym być zwierzęciem? Jak to się dzieje, że czasem nie jestem tym, jakiego potrzebujesz? Jakim zwierzęciem ty, moje dziecko chciałbyś być dla innych? Co zrobić, by być jak królik? Co mnie/tobie to da? Jak to zmieni innych, a może i świat?

  • To książka, po którą warto sięgnąć podczas lekcji, szczególnie lekcji wychowawczych, by porozmawiać z uczniami o komunikacji.

Otwarcie i z odwagą. Również o komunikacji na linii uczeń-nauczyciel czy dziecko-rodzic. Pytań do wspólnej dyskusji jest wiele. Warto zastanowić się, co sprawia, że czasem jesteśmy jak niedźwiedź czy wąż, co takiego się dzieje, że trudno czasem być królikiem, czego tak naprawdę potrzebujemy od innych, kiedy zmagamy się z problemami i jak to się stało, że znalezienie rozwiązania na początku niemożliwe przyszło tak szybko. Nie tylko na języku polskim można sięgnąć po frazeologię, symbole i stereotypy (znać się na czymś jak kura na pieprzu, chować głowę w piasek, wąż jako symbol zła, kurczę jest głupie, a niedźwiedź zawsze zły).

  • To książka, po którą warto sięgnąć, jeśli jesteś dorosłym - szczególnie rodzicem lub/i nauczycielem - bo dzięki niej sam możesz przyjrzeć się własnemu sposobowi komunikacji.

Wejrzyj w siebie i pomyśl: Jakim zwierzęciem jesteś? Jakim chciałbyś być? Jak to się dzieje, że czasem zmieniasz się w różne zwierzęta? Co zrobić, by być jak królik? Kiedy zaczniesz zakładać słuchy, nie tylko uszy?



Pomocny dodatek dla tych, którzy chcą coś zmienić na lepsze!

Polecam cały film, ale na potrzeby zwizualizowania empatycznej komunikacji (zwróćcie uwagę, co robi i co mówi Smutna - niebieska postać w okularach) wystarczy tylko poniższy dwuminutowy fragment (W głowie się nie mieści | 2015).

Zatem do dzieła! Najbliższa sposobność to doskonała okazja, by zacząć słuchać!









173 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie